Z kamerą wśród zwierząt – wywiad z twórcą zwierzęcej pornografii

Artykuł ten w żaden sposób nie promuje pornografii. Celowo nie podajemy linków, ani żadnych nazw prowadzących do twórców tego typu rzeczy.  Jest to artykuł, który ma ostrzec ludzi przed ryzykownymi i autodestruktywnymi zachowaniami. Brutalne, naturalistyczne obrazy mają być tylko czerwonym światłem, mówiącym STOP wszystkim, których życie toczy się po równi pochyłej. Jednocześnie na łamach WM chcielibyśmy przywitać naszego korespondenta z Chin Dżewaniego, który udał się tam robić reportaż o fabrykach RC, a natrafił na ślad zupełnie nieoczekiwanego biznesu. Oddaję jemu głos.

Kot z Krainy Czarów


Wybrałem się do Chin po to, aby nakręcić reportaż na temat tamtejszej produkcji research chemicals (RC). Sprawdzając, czy tamtejsze fabryki produkują też na lokany rynek, odnalazłem środowisko ludzi, którzy wykorzystując głębokie uzależnienie innych, robili potworne rzeczy. W pracy jestem kimś w rodzaju psa tropiącego. Moja rola polega na wynajdywaniu ciekawych informacji, ludzi i miejsc i przynoszeniu tego wszystkiego “głowie”, czyli osobie odpowiedzialnej za reportaż do TV. Czasem coś tam sobie sam zmontuję, coś tam sobie sam napisze.

Temat zwierzęcej pornografii i zoofilii wydał mi się bardzo ciekawy. Jednakże przez poprawność polityczną moi przełożeni nie byli nim specjalnie zachwyceni. Żadna TV nie jest w stanie wyemitować tego, a gazety też wolą to przemilczeć, niż zwrócić uwagę na problem. Na proceder natknąłem się prowadząc rozmowy z pracownikami jednej z szanghajskich wytwórni RC. Rozmowy te często odbywały się przy dużych ilościach alkoholu i dymu tytoniowego. Okazało się, że jeden z laborantów wynosił towar z fabryki i odsprzedawał go facetowi siedzącemu głęboko w pornosach ludzie – zwierzęta. Na jednej z libacji poznałem tego człowieka. Po nabraniu obustronnego zaufania rozpoczęliśmy całkiem szczerą rozmowę:

Dżewani: Więc czym się w ogóle zajmujesz?
PornoMan: Kręcę nietypowe filmy o miłości.
: Jakie konkretnie filmy?
PM: Głównie o miłości pomiędzy kobietą a psem. Czasem na planie pojawiają się też inne zwierzęta lub kombinacja mężczyzna i zwierzę. 
Dż: Hmmm, miłości?
PM: Tak bym to nazwał, akt erotyczny pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem jest w pewym sensie aktem miłości.
Dż: Nie sądzę, czy kobiety tego chcą?
PM: Ależ oczywiście, że tak! Bez tego przecież nie dostaną swojej zapłaty.
Dż: Ile zarabiają kobiety występujące w takich filmach?
PM: Nie płacimy im w pieniądzach. Do filmów selekcjonujemy kobiety głęboko uzależnione od heroiny. Za udostępnienie swojej dupy dostają kilka gram syntetycznej, bardzo mocnej heroiny. Naćpane na planie robią absolutnie wszystko, czego od nich chcemy.
Dż: To raczej wykorzystywanie uzależnienia innych, niż miłość... Jak się dostałeś do tej branży?
PM: Zostałem zwerbowany. Otóż miałem pewną osobliwość... Kiedyś pracowałem w fabryce (tu pada nazwa wytwórni RC). Byłem zwykłym aparatowym chemicznym. Moja praca polegała na rozładowaniu cystern z rozpuszczalnikiem do rezerwuarów stojących na dworze. Musiałem cały czas chodzić w wysokich gumowcach po kolana. Po zakładzie biegało zawsze dużo psów. Były to zwykłe kundle, rozmnażające się dziko. Każdy, kto kiedyś miał psa, widział jaki moją one niepohamowany popęd seksualny. Wystarczyło wystawić nogę, a pies już ją gwałcił. Większość ludzi oczywiście od razu zrzuca psa z nogi, ale kiedy miałem te gumowce postanowiłem dać szansę wyżyć się pieskowi. Wystawiałem tę nogę z gumowcem i pies gwałcił ją tak długo, aż doszedł. Psy mnie uwielbiały. Z czasem biegało za mną na stałe 7-8 psów. Gumowce przez cały czas miałem w psiej spermie. Nie wiem czemu, ale zawsze bardzo cieszyłem się, kiedy pies spuścił mi się na nogę. No i gdy jeden z facetów kręcących te pornosy szedł do fabryki po syntetyczną heroinę, zauważył mnie. Już nie chcę dokładnie wnikać w podchody, jakie czynił w stosunku do mojej osoby. Widząc moją osobliwość  załatwił mi pracę przy kręceniu filmików ze zwierzątkami. 
Dż: I na czym dokładnie polega Twoja praca?
PM: Powiedzmy, że zajmuję się pałą pieska. Kiedy laska leży na kocu naćpana i nic nie wie o bożym świecie, ja muszę wywołać pożądanie u psa. Pobudzam go podstawiając mu nogę. Jak to nie skutkuje, to pobudzam go ręką. Robię mu typowego "hand job". Gdy penis psa już stoi, wtedy daję znać koledze, żeby ustawił aktorkę w pozycji, w której akurat zamierzamy kręcić. Jak już ją ustawi, to piesek wie, co ma robić. To bardzo mądre stworzenia, dobrze nadające się do pracy z człowiekiem. 
Dż: Czy używacie też innych zwierząt?
PM: Tak, ale niezbyt często. Po pierwsze, ludzie najchętniej lubią oglądać porno pies - kobieta. Po drugie, psy są najlepszymi partnerami. Np. mineta w wykonaniu psa jest o wiele lepsza niż w wykonaniu kota. Piesek od razu liże, nawet jak cipa nie jest posmarowana sosikiem. Ma przy tym delikatny i wilgotny język i tak jakoś naturalnie pasuje do lizania tej części ciała. W przypadku kotków już nie jest tak dobrze. Przede wszystkim ciężko go zmusić do lizania pipy i trzeba ją smarować sosem, który akurat lubi kot. Koty mają też bardzo szorstkie języki. Lizanie tak delikatnego miejsca w wykonaniu kota przypomina trochę ścieranie papierem ściernym. W przypadku większych zwierząt, kobiety często kończyły w stanie krytycznym. Psy były idealne. 

Dalsza rozmowa prowadziła mnie w coraz to bardziej mroczne zakamarki ludzkiej psychiki, gdzie świat ludzki i świat zwierzęcych popędów został wymieszany w jedno.  Ludziom tkwiącym w głębokim uzależnieniu jest tak naprawdę wszystko jedno co muszą zrobić, żeby poczuć się na “haju”. Rozpoznają tylko dwa stany emocjonalne: jestem naćpana i nie jestem naćpana, muszę być naćpana. Najdziwniejsze jest to, że są ludzie tacy, jak mój rozmówca, których to podnieca, i że są ludzie, których podnieca oglądanie tego. Z ludzkich popędów i dążenia do hedonistycznej przyjemności wyrastają olbrzymie gałęzie przemysłu i często krzyżują się one ze sobą tak, jak zwierzęce porno i syntetyczna hera.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *