Skondensowana syntetyczna śmierć – ekonomia, nałóg

Murti-Bing opowie o ekonomii śmierci i nałogu. Ktoś kto ćpa musi umrzeć szybciej niż umiera statystyczny ludek.  Musi umrzeć, bo dłuższe jego życie nikomu się nie opłaca. Dla wielu osób życie ludzkie jest warte tyle co jedno spuszczenie. I taka jest prawda, każdy bezwartościowy dureń może spłodzić życie ludzkie, życie ludzkie które nic nie znaczy. Życie jest poddawane pokusom. Jedną z najbardziej morderczych pokus są narkotyki. Ćpanie to samobójstwo rozłożone w czasie, to powolny rozkład wszystkich więzi łączących ze światem żywych.

Dilerzy potrzebują ludzi, którzy sami siebie powoli uśmiercają. Zarabiają na tym, że ktoś popełnia samobójstwo, że ktoś emocjonalnie brutalnie dewastyje najbliższe sobie osoby. Dilerka to niszczenie poukładanego społeczeństwa. Wyraz buntu przeciwko normom i zasadom, głośny krzyk: “Mam w dupie wasz świat, jago zasady, nauki i kary”. Tak, Murti-Bing sądzi, że trzeba zniszczyć dotychczasowy porządek i ład. Nie ma broni, ale ma chemię. Wiara go chroni.

Murti-Bing powie wam jak rachują narko biznessmeni. Kogo chcemy wciągnąć w nałóg? Najlepiej takie osoby, które zarabiają dużo pieniędzy no i małolatów. Czemu właśnie ich? Murti-Bingu ci co mają dużo kasy jak wpadną w nałóg to oddadzą wszystko nam. Młodych jest dużo i są bardzo podatni. Potrzebujemy kasy pierwszych i drugich. A jak długo chcecie to ciągnąć?

Chcemy to ciągnąć aż do śmierci. Ich śmierci, nie naszej. Dla nas istnieją trzy główne fazy:

  1. Zaszczepiamy człwiekowi wiarę Murti-Binga, wchłaniamy go w szpony nałogu. Zaczyna ćpać nasz towar, zaczyna być nasz. Przynosi nam pieniądze, których ma jeszcze sporo. Wszystko co zarabia zaczyna przynosić nam
  2. Delikwent ćpa w najlepsze. Jest 100%-owym wyznawcą Murti-Bingizmu.  Ćpanie stało się dla niego najważniejsze w  życiu. Jest tak ważne, że wszystko zeszło na dalszy plan. Praca, rodzina przestała dla niego istnieć. Istnieje tylko wiara  w nasz towar. Nie ma nic ważniejszego niż nasz diabelsko wspaniały stuff.
  3. Człek opętany przez nałóg stracił pracę, stracił oszczęsdności i dorobek życia. Przestaje mu starczać na nasze syntetyczne szczęście. Kradnie, podejmuje wysoce ryzykowne działania. Powoli przestajemy go potrzebować jest zbyt nieprzewidywalny i przypałowy. Boimy się, że może nam przyciągnąć niepotrzebne problemy. Narkotyk jest tak zaprogramowany, że gdy klient znajdzie się na tym etapie to jest na progu śmierci. Śmieć którego stworzyliśmy umiera. Akurat wtedy, gdy przestał być wypłacalny i zaczynał sprawiać problemy. Chwała Tobie Wielki Chemiku, żeś tak stworzył ten sztuczny raj.

Murti-Bing zawsze może liczyć na szczerość tych dla których liczą się pieniądze, a życie ludzkie się nie liczy. M-B ma wgląd w to co się dzieje na rynku narkotyków syntetycznych, zawsze pierwszy czuje wiatr który napędza żagle tego przemysłu. Inżynierwie chemicznej rozpusty nigdy nie spoczną. Niech pochwalony będzie świat, gdzie każdy ma niebiańskki raj w szeleszczącym woreczku strunowym.

4 thoughts on “Skondensowana syntetyczna śmierć – ekonomia, nałóg”

  1. Przypadkiem napotkałem na tą stronę, żadnej rewelacji nie wznosiła na pierwszy rzut oka lecz gdy wgłębiłem się trafiając na ten artykuł to bardzo mnie zaciekawiła cała ideologia Autora strony. Sam jestem wyznawcą “łańcucha pokarmowego” słabi odpaść muszą a grzechem by było przy tym nie zarobić 🙂 pzdr. Oświecony

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *