Martwe dziecko – barwna alegoria o rynku RC

Na dnie wanny leży martwe dziecko. Stróżka krwi spływa powoli do kanału. Jest bardziej interesująca niż to martwe dziecko. Dziecko leży martwe i się nie rusza. Krew płynie. Jeszcze nie zdążyła zastygnąć. Spływa. Zapomniałem włożyć korek. Nie szkodzi. Włożę przed wlaniem kwasu. Dziecko ma roztrzaskaną głowę. To z niej leci ta krew. Młotek jest czysty. Umyłem go. Nie ma ani jednej rysy. Leży w kranie.

Krew zastyga. Serce mi mocniej zabiło – zakrzepła już całkowicie.
Idę po mamę martwych dzieci. Ma wyłupane oczy żeby nie musiała oglądać ich śmierci. Mogła słuchać, ale nie patrzeć. Leży teraz martwa na podłodze w kuchni. W koło pełno krwi. Jest mi niedobrze. Nie potrafię znieść widoku trupa. Wracam do łazienki. Nie wytrzymałem. Zwymiotowałem do wanny. Śmierdzi teraz rzygami. Martwe dziecko ma na sobie resztki mojego jedzenia. Mam problem żeby rozróżnić kawałki mózgu od kawałków obiadu. Rzygi spływają do kanału wokół zakrzepów krwi. Tworzą piękny wzór.
Zamykam oczy i po omacku idę do martwej mamy. Mam ją! Zwłoki ciągnę do łazienki i wrzucam ją do wanny z jej martwym dzieckiem i moimi rzygami. W mały samozachwyt wprawiło mnie to, że miałem zamknięte oczy. Wyszedłem z łazienki i zgasiłem światło. Nie chciałem oglądać trupa mamy. Jestem wrażliwy. Po chwili z przerażeniem stwierdziłem, że nie ma kwasu. Zużyłem cały na rozpuszczenie noworodka w zlewozmywaku w kuchni. Nie dorahowałem zbyt dobrze. Gdybym był chemikiem na pewno wziąłbym więcej kwasu albo bardziej wydajny.
Nie rozpuszczę dziś mamy i jej jednego z dzieci. Nie spuszczę ich dzisiaj w kanał. Muszę czekać do jutra, żeby kupić kwas. Cierpliwość rzecz ważna. Mam nadzieję, że nie zacznie zbyt mocno śmierdzieć do rana. Sąsiedzi pomyślą, że znowu zabroniłem się myć żonie i dziecku. Mówiłem im, że teraz mam pracę i pieniądze. Nie chciałbym wyjść na kłamcę. Naprawdę już nie muszę oszczędzać na wodzie.

4 komentarze do “Martwe dziecko – barwna alegoria o rynku RC”

  1. Wszystko jest już dobrze. Dostałem w sklepie kwas i nie ma już martwego dziecka i martwej mamy. Wanna trochę skorodowała, ale nie przejmujcie się. Nie muszę ich karmić. Zarobię na nową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *