Kleferein: Umarł król, niech żyje król

Murti-Bing zerwał kolejny owoc z molekularnego drzewa życia. Jego imię to 3-chloro-4-fluoro-piperein i wyrasta z tej samej gałęzi co 2,3-dimetylo-piperein. Przyjrzyjmy się bliżej temu owocowi. W Polsce nie jest klasyfikowany w żadnym wykazie, nie spełnia również kryteriów tzw. prawa analogowego.
Nazewnictwo
3-chloro-4-fluoro-piperein;
3Cl-4F-P;
3,4-CFP;
Kleferein (czytać kleferajn)

Dawkowanie
25-60 mg – ta ilość wprawia w stan bardzo dobrego samopoczucia i zrelaksowania
60-100 mg – wywołuje mocną euforię, delikatną stymulacje i relaksuje
100-150 mg + wywołuje bardzo silną euforię, prawdziwy wylew serotoniny, możliwe delikatne halucynacje
Optymalny obszar badań to 25-100 mg. Większe dawki działają dłużej i nie ma ochoty na dociąganie, mniejsze dawki działają krócej i występuje chęć na dociąganie.
Działanie
Główne drogi administracji to wciąganie do nosa i połyk. W trakcie wciągania do nosa występuje krótkotrwałe, intensywne pieczenie śluzówki. Efekty pojawiają się w ciągu kilku minut. Jest to środek wywołujący głównie silną euforię z delikatną stymulacją. Znakomicie ułatwia kontakty towarzyskie, działa jak afrodyzjak dla obydwu płci. Odbiór  bodźców zmysłowych staje się znacznie przyjemniejszy, ma się uczucie głębokiego odbioru muzyki przez co ma potencjał do używania na wszelkiej maści imprezach. Odbiór kolorów ulega podobnym modyfikacjom jak po MDMA, a po zamknięciu oczu mogą pojawić się pewne wizuale.
Przy mniejszych dawkach występuje ochota na dociąganie co około 30 minut, przy większych dawkach badacze wydawali się być zaspokojeni przez 3-4 godziny czując przy tym cudowną euforię.
Trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Duże dawki wywołują halucynacje. Jest to dosyć przyjemne doświaczenie, ale może nieco dezorientować w towarzystwie. Przy naprawdę mocnym przeholowaniu z substancją głównym obserwowalnym efektem ubocznym były wymioty.
Porównanie
W porównaniu z 4CMC, 3,4-CFP jest około 2-3 razy bardziej aktywny, nie wywołuje mocnej stymulacji i jest znacznie bardziej euforyczny i przyjemniejszy. Związkowi bliżej jest do 3CMC, ale podobnie jak wyżej jest 4-5 razy mocniejsze i znacznie przyjemniejsze.
Najłatwiej to porównać do MDMA ponieważ wszystkie efekty są identyczne.
Skutki uboczne
Do tej pory nie zbadane. Wiadomo, że powoduje tak duży wylew serotoniny w mózgu, że trzeba odczekać co najmniej tydzień dla powtórzenia pełni efektów.
Opinia końcowa
Umarł król niech żyje król – bo o to właśnie przed wami nowy król, a imię jego Kleferein. To nawet nie zamiennik. To nowa jakość.
Pozostałe źródła:
Jesteśmy na STEEM angielski
Jesteśmy na STEEM rosyjski
Kleferein FAQ
Badania możliwe dzięki uprzejmości firmy piperein.com

16 komentarzy do “Kleferein: Umarł król, niech żyje król”

  1. Hahahaha
    Dobre. Ja to po tym spać nie mogłem jak po cholernej alfie. Ale nie dzialalo jak alfa. Spidowalo potem tak, ze sie spac nie dalo. Ale szczury duże tez były.

    1. Stestowałem właśnie próbki z darkneta. Zgadzam sie z przedmówcą. Coś jak połączenie MDMA z 2C-B. Działa naprawdę mocno. Euforia schodzi i jest jakby pobudzenie. Dużo mocniejsze od 3-CMC i 4-CMC.

  2. Znowu pytanie: czym jest samo “piperein”? Jakiekolwiek źródło? Bez wzoru nie ma co mówić że na pewno nie podpada pod prawo analogowe.

  3. Pierwiastkowy fluor, jak i jony fluorkowe, są silnie toksyczne. Zaburza procesy enzymatyczne w komórkach, hamując oddychanie tkankowe, przemianę węglowodanów, lipidów oraz syntezę hormonów. Sam fluor i niektóre jego związki działają żrąco, powodując głębokie martwice.
    Silnie toksyczne dziadostwo, chwila ćpania i do piachu.

    1. Nie wypowiadaj się jeśli nie znasz się na temacie – fluor jest PRZYCZEPIONY DO BENZENU, NIE MA PRAWA SIĘ OD CZE PIĆ!!! Wiązanie fluor – węgiel to najmocniejsze wiązanie w chemii, a ty pieprzysz coś o wolnym fluorze?

  4. Substancja mocna. Zdecydowanie dla doświadczonych wyjadaczy.
    Najlepszy jest kleferein liquid. Można łatwo dawkować i kontrolować moc efektów. Wchodzi też szybciej i szybciej schodzi.

  5. Redakcja WM po raz pierwszy na świecie ostrzegła społeczeństwo przed nową formą dystrybucji pochodnych fentanylu. Był to tak zwany o-liquid. W trosce o zdrowie naszych czytelników, a także ku uświadomieniu obrońców katolickich wartości spoczął na nas przykry obowiązek poinformowania, że na rynku pojawiły się liquidy o działaniu euforycznym zbliżonym do MDMA. Jako pierwsi na świecie wskazujemy problem.
    „Ogień” – takie oto głosy słyszeliśmy od pierwszych pokutników, którzy to vaporyzowali z foli roztwór o stężeniu 200mg/1ml. Piekielny ogień zaczął smagać ich dusze, diabeł we własnej osobie pokazał im serotoninową rozkosz i rozpalił zmysły. Kilka buchów, lekkie pieczenie i o to pokusa stała się spełnieniem. Ku zdziwieniu nie było to coś przygniatającego. Wzbierające uczucie było do opanowania – pełna kontrola odmierzana buchami. Efekty ciężko porównywalne z czymkolwiek. Tak nigdy nie przyjmowało się serotonika. To coś odmiennego niż drops i dopaminowa sieczka. Twarz Lucyfera pokazała nowe oblicze – łagodne, szczęśliwe, rozweselające, pobudzające fantazję. Lecz lepiej nie dać mu się zwieść. Raz otwarta butelka z euforycznym liquidem nie trafi spowrotem na pułkę. Roztworu w niej będzie ubywać i ubywać , tak jak duszy uległej czarowi.
    Zalecamy duże ilości wody święconej i modlitwy żeby chronić się przed bożym pomiotem. Jest nas teraz trzech. W imię C, F i P.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *