Muchomor czerwony: enteogen, trucizna czy co?

Obraz czerwonego kapelusza muchomora jest od dziecka znany każdemu mieszkańcowi północnej półkuli. Jest tutaj bardzo powszechny, można go często spotkać zwłaszcza w lasach w okresie letnio-jesiennym. Muchomor czerwony (Amanita Muscaria) jest najłatwiej rozpoznawalnym grzybem z rodziny Amanita. Czerwień kapelusza, zaznaczając toksyczność muchomora, ma odstraszyć człowieka lub zwierzę i uchronić grzyb przed byciem zjedzonym.

Jednak człowiekowi ciekawskiemu z jakiegoś powodu kiedyś dawno temu przyszedł do głowy pomysł zjeść ten groźny grzyb. Niekoniecznie każdy ciekawy przeżył, lecz wiemy tyle, że po okresie prób i błędów udało się opanować sposób gotowania muchomora czerwonego [1] w taki sposób, żeby a) nie zatruć się, b) zacząć badać aspekty świadomości i rzeczywistości dotąd niezbadane, inaczej mówiąc – urządzić sobie mocny kilkunastogodzinny trip i – c) po prostu zrobić pyszne danie.

Jadanie muchomorów szczególnie przypadło do gustu ludom Syberii. Jedli go poniekąd w celach religijnych, poniekąd, by móc wykonać ciężką robotę (ponieważ muchomor w mniejszych dawkach ma działanie stymulujące), a poniekąd, żeby się pobawić. Mimo swojej powszechności na północy muchomor w niektórych rejonach, zwłaszcza w zimie, był produktem deficytowym oraz bardzo cennym: pojedyncze dawki przedsiębiorcze osobniki wymieniały towarzyszom z plemienia na renifera albo nawet na kilka reniferów!

Ponadto Muscymol posiada jedną przydatną właściwość: przechodzenie szlakami ludzkiego ciała nie zmienia jego właściwości psychoaktywnych, oznacza to, że mocz osoby, która zjadała grzyb była równie cenna, co i sam grzyb. Pili mocz własną lub mocz po osobach zażywających, po szamanach oraz nawet po reniferach! Taki sposób zażywania znacznie wydłużał efekty i był nieco bezpieczniejszy, ponieważ muchomor przechodził przez filtr, jakim był ludzki organizm/organizm zwierzęcia.

Szerokie użycie muchomora przez ludy Syberii znalazło swoje odzwierciedlenie w historii oraz folklorze tych narodów. Istnieje nadal niepotwierdzona hipoteza, że muchomor czerwony był głównym składnikiem somy – napoju wywołującego efekty przypominające te z doniesień użytkowników muchomora, używanego na Wschodzie przez Wedów.

Muchomor czerwony dzięki swojej powszechności oraz wyglądowi jest łatwą zdobyczą dla psychonauty pragnącego ostrych wrażeń. Poprawnie rozpoznany, przygotowany, zażyty w odpowiednich dawkach i w odpowiednich warunkach nie wyrządzi wielkiej krzywdy, natomiast w historii są znane przypadki zatrucia muchomorem czerwonym [1]. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy zje się surową bądź niepoprawnie przyrządzoną amanita muscarie albo inną – bardziej trującą – odmianę amanita; w razie pomyłki grzyb może bezlitośnie zabić nie tylko ego, a i ciało niedoszłego szamana.

Chociaż czerwień muchomora ciężko pomylić z innymi odcieniami właściwymi dla innych grzybów rodzaju Amanita, w razie jeśli decyduje się na polowanie na muchomor czerwony w lesie na ziemi ojczystej, warto trzymać się owej słynnej czerwieni z białymi kropkami i nie eksperymentować z amanita o innych (żółtych/białych/brunatnych) odcieniach (mogą to być bardzo toksyczne, trujące grzyby). Wśród możliwych negatywnych skutków ubocznych są: wymioty, pocenie się, problemy żołądkowe, utrata kontroli nad własnym zachowaniem (przez co zwiększa się prawdopodobieństwo podejmowania ryzykownych zachowań).

Aktywnymi składnikami muchomora są alkaloidy:

  • muscymol, który jest agonistą głównego hamującego neuroprzekaźnika GABA i któremu muchomor czerwony zawdzięcza swoje psychoaktywne właściwości;
  • kwas ibotenowy – główny trujący alkaloid muchomora, kwas ibotenowy w procesie dekarboksylacji następującej w trakcie termicznej obróbki przekształca się w muscymol.

Czas działania: od kilku godzin (2-4) do 10 – zależy od dawki. Podróż można podzielić na fazy (nie wszystkie fazy muszą wystąpić i wyglądać tak, jak poniżej):

  1. silne pobudzenie;
  2. początek wizji (osoba jeszcze nie traci kontaktu ze światem rzeczywistym, ale już zaczyna zanurzać się w świat wizji);
  3. intensywne marzenie senne (właściwa wycieczka);
  4. przebudzenie: możliwe odczucia przymulenia związane z wykończeniem organizmu.

 Dawka* dla wysuszonych kapeluszy: (według Erowid):

Lekka: 1 – 5 g (1 średni kapelusz)

Średnia: 5 – 10 g (1 – 3 średnie kapelusze)

Silna: 10 – 30 g (2 – 6 medium caps)

*ostrzeżenie: jeśli nie miałeś/nie miałaś doświadczenia z tą substancją (albo z posiadaną partią substancji) zacznij od jak najmniejszych dawek!

Efekty

Zarówno jak muchomory, tak i grzyby psylocybinowe uważane są za enteogeny i były oraz dalej są używane w celu wywołania przeżyć mistycznych. Możliwe przez to czasem wskazuje się na podobieństwo efektów tych dwóch rodzajów grzybów, aczkolwiek muchomory, po pierwsze, mają zupełnie odmienne składniki psychoaktywne i farmakologię niż magiczne grzyby, i po drugie (co wynika z pierwszego), wywołują deliria i silne halucynacje.

Stan wywołany muchomorami przypomina intensywne marzenia senne, wrzuca osobę zażywającą do świata niebywałych wizji często o charakterze mistyczno-religijnym – zaludnionych przez duchów bądź boga/bogów. Na przykład, jest świadectwo tego [2], że osoba zażywająca muchomory podczas podróży spotkała Boga przed którym zaczęła się spowiadać. Tyle że osoba ta nie zdawała sobie sprawę z tego, że spowiada się nie przed Bogiem, a przed jej plemieniem, skutkiem tej spowiedzi były liczne kpiny ze strony społeczeństwa.

 

[1] – http://zaimka.ru/shapovalov-shaman-amanita/

[2] – http://www.taraka.pl/rola_muchomora

 

2 thoughts on “Muchomor czerwony: enteogen, trucizna czy co?”

  1. Hej! To mój pierwszy raz w internecie.. . Ja wreszcie w las pójdę na grzyby i polany … Dzięki za przypomnienie. Pozdraviam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *