Mocarz: czy problem tkwi w mentalności?

Niedawno do redakcji WM dołączył MOPS. Trafnym okiem byłego użytkownika opisuje zjawiska zachodzące na polskiej scenie narko. Są to cenne uwagi i spostrzeżenia, które mam nadzieję dadzą do myślenia innym.

Kot z Krainy Czarów


Tutaj, taki krótki felieton napisał mój Mops, na temat osiedlowych sprzedawców którzy gonią wszystko pod nazwa mocarz. Opisał on problem z jego punktu widzenia. Mój Mops zamieszkuje koło Katowic, także nie są to wymysły lecz faktyczne przedstawienie problemu.

Mocarz: Czy problem tkwi w mentalności? Na wstępie zaznaczę, że jestem przeciwnikiem zażywania oraz sprzedawania maczanek o nie znanym składzie, dlatego postanowiłem w tym felietonie przybliżyć sprawę problemu. Medialna nagonka, głównie przedstawiła problem herbal blendu o nazwie “Mocarz“. Głównym powodem fali zatruć było zmienienie składu oryginalnego Mocarza z AM-2201 (zdelegalizowany 1 lipca) na wyjątkowo mocny oraz niebezpieczny kannabinoid MDMB CHMINAKA (MMB-CHMINACA), który zbierał żniwo w Rosji na długo przed wejściem na polski rynek dopalaczy. Jednak czytamy, że w składzie maczanki sprzedawanej pod nazwą “Mocarz” były praktycznie wszystkie dostępne kannabinoidy.

Czym było to spowodowane? Polityką firmy sprzedającej oryginalnego “Mocarza”? Według mojego Mopsa, który od kilku lat wnikliwie badał rynek Designer Drugs oraz dopalaczy, wyrobiona marka “Mocarza” skusiła “osiedlowych vendorów” do podrabiania “mocka”. Produkowali oni swoje maczanki lub kupowali gotowe produkty u konkurencji, następnie sprzedawali je nieświadomym króliczkom pod znaną nazwą “Mocarza”. Jest to znana praktyka, sprawdzona przez mojego Mopsa empirycznie. Dlatego pod nazwą Mocarz skrywały się praktycznie WSZYSTKIE kannabinoidy. Jak mawia przysłowie “Polaczek – cwaniaczek”, i tak było i tym razem.

Wielokrotnie “biznesmeni” próbowali dać mojemu Mopsowi produkt, który reklamowali jako Mocarz, a który z oryginałem miał tyle wspólnego, że był maczanką na syntetycznym kannabinoidzie. Nie bronię w żadnym wypadku firmy sprzedającej oryginał, lecz staram się w tym felietonie potępić cwaniactwo osiedlowych “vendorów”, którzy sprzedawali praktycznie wszystkie maczanki pod nazwami: MOCARZ, ŚLEDŹ, RYBKA (mój mops zamieszkuje w mieście graniczącym z Katowicami, więc temat nie jest mu obcy). Więc za fale zatruć, według Mopsa, nie odpowiada tylko jedna firma, tylko głęboko zakorzeniona mentalność POLAKA-CWANIAKA. Więc jeżeli uważasz się za świadomego konsumenta lub po prostu nie chcesz kupować kota w worku, który może wysłać Cię w najlepszym wypadku na oddział toksykologii, NIE ZAOPATRUJ SIĘ W DOPALACZE o nieznanym składzie, a w szczególności unikaj “osiedlowych vendorów”, bo to oni spowodowali, że pod nazwą “Mocarz” znajduje się praktycznie każdy syntetyczny kannabinoid. Niestety polityka naszego kraju karze, a nie edukuje, ale czytając Wolną Molekułę każdy, nawet najbardziej oporny odbiorca powinien zrozumieć, jakie zagrożenie niesie za sobą kupowanie nieznanych substancji.

NIE POZWÓL INNYM PROJEKTOWAĆ SWOJEGO ŻYCIA. ZAPROJEKTUJ JE SAM!

One thought on “Mocarz: czy problem tkwi w mentalności?”

  1. M-B zostawie Tobie slad po sobie. Po “mocarzu” trafilem na oddzial detoksykacyjny. Obecne kanna to syf jakich malo, nie polecam. Ba! Odradzam! Nie palcie tego syfu…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *