Krótka historia LSD

KRÓTKA HISTORIA LSD

«LSD chciało mi coś powiedzieć… Ono dało mi poczucie wewnętrznej radości, otwartość umysłu, wdzięczność, otwarte oczy i niezmierne wyczulenie na cuda kreacji.» – Albert Hofmann

Po raz pierwszy LSD-25 został zsyntezowany 16 października 1938 roku, a 19 kwietnia 1943 roku, ojciec LSD – Albert Hofmann zażył 250 µg LSD i odbył pierwszą na świecie słynną podróż spowodowaną tym środkiem. Swoje przeżycia opisał w książce «LSD – moje trudne dziecko». Hofmann dzieli się w niej historią swojego życia mocno związanego z pracą nad psychodelikami. Opisuje doświadczenia swoje oraz swoich kolegów z LSD, psylocybiną i szałwią. Z czułością opowiada o swoim dziecku, o tym jak duży potencjał LSD ma w psychoterapii, jaką rolę może odgrywać w życiu świadomie zażywających jego osób i o tym, w jakich warunkach warto go zażywać.

Niedawno minęło 74 lata od pierwszego świadomego zażycia LSD przez człowieka. Z tej okazji chcemy opowiedzieć krótką historyjkę narodzin LSD i tego, co wniosło w rozwój neuronauki, psychiatrii, psychologii i spokrewnionych nauk oraz jakie miejsce zajmuje teraz w świecie. Podzielimy się także perspektywą na to, jak możemy skorzystać z potencjału tego środka w przyszłości.

LSD i serotonina – dlaczego chemia mózgu jest ważna?

Wspominaliśmy już o tym, jaką rolę odgrywają substancje psychoaktywne w rozwoju neuronauki. Swoją niszę zajmują również psychodeliki z LSD na czele. Po pojawieniu się i rozpowszechnieniu LSD zaczęto poważnie zastanawiać się nad tym, jak poziom różnych chemicznych substancji w układzie nerwowym ma się do stanu świadomości, regulacji emocji, pamięci, procesów poznawczych. Do lat 50 na większą skalę nie skupiano się nad tym, jaki wpływ ma poziom różnych chemicznych związków na świadomość człowieka. Serotonina wiele lat była znanym związkiem, znajdowano ją we wszelakich organizmach wliczając nawet te jednokomórkowe. Jednak to, że serotonina znajduje się w mózgu stało się wiadome dopiero w roku 1953, dzięki badaniom Betty Twarog i Irvine Page’a.  Rok później Woolley i Shaw zauważyli, że struktura LSD jest bardzo podobna do struktury serotoniny. Według PhD Davida E. Nicholsa (Purdue University, Indiana University School of Medicine) zauważenie podobieństwa LSD do serotoniny i powiązanie tego ze zmianami, które LSD wprowadza w funkcjonowanie człowieka było pierwszą formalną uwagą, łączącą chemię mózgu a zachowanie człowieka.

LSD w psychoterapii: od lat 50 do teraz.

Do listy łamigłówek naukowców pracujących nad zagadnieniem świadomości i jej różnych stanów wraz z eksterioryzacją (ang. out-of-body-experience, OBE), zaburzeniami świadomości, marzeniami sennymi, medytacją, jogą trafiła psychodeliczna podróż. Z tą różnica, że psychodelik jest kluczem do drzwi percepcji, którego użyć może każdy, podczas gdy większość innych stanów świadomości są trudno osiągalne/niedostępne. W przypadku LSD/syntetycznej psylocybiny/DMT mamy tę zaletę, że możemy precyzyjnie kontrolować dawkowanie. Dlatego w ostatniej dekadzie neuronaukowcy i psychoterapeuci skupili się właśnie na tych substancjach.

Po odkryciu właściwości LSD w latach 50. i 60., zaczęły pojawiać się głosy uczonych sugerujące, że synteza LSD może być przełomem w historii psychiatrii, psychologii i filozofii świadomości. Najsłynniejszymi badaczami i popularyzatorami LSD byli Timothy Leary i Stanislav Grof –  choć niektóre wątki z ich publikacji z perspektywy współczesnej nauki mogą wydawać się nieco naiwnymi (zdajemy sobie sprawy z tego, że za 20-30 lat współczesne naukowe metody też będą wydawać się dalekimi od doskonałości – nie chcemy dyskredytować odkryć dokonanych w czasie rozkwitu LSD). Z ich wypowiedzi można zaczerpnąć sporo inspiracji i pomysłów na użycie LSD w terapii i po prostu w życiu, znaleźć piękny opis i interpretacje doświadczeń, a także odkryć dla siebie nowy rodzaj filozofii, nowy sposób patrzenia na paradygmat świadomości. Teraz mamy lepszą metodologię i narzędzia do badań mózgu i ludzkiej psychiki. Wydaje się również, że mamy trochę bardziej otwarte umysły dla prowadzenia badań nad substancjami psychoaktywnymi.

W kwietniu ubiegłego roku ukazał się artykuł Robina Carharta-Harrisa i współpracowników o tym, jak wygląda mózg człowieka pod wpływem LSD w skanerze fMRi. Dało to głębszy wgląd w przebieg takich procesów jak halucynacje wizualne, rozmazanie/śmierć ego, przetwarzania emocji, synergia.

W mózgu istnieją sieci, które odpowiadają za konkretne zadania: za poruszanie się, słuchanie, mowę, widzenie itd. Mają one silne połączenia wewnątrz siebie, natomiast słabsze między sobą. Co się dzieje podczas podróży to to, że sieci, które normalnie się ze sobą nie komunikują, zaczynają wchodzić w interakcje. Szczególnie ciekawe rzeczy dzieją się z korą wzrokową. Aktywuje się ona podczas nieobecności zewnętrznych bodźców, a to powoduje, że widzimy z zamkniętymi oczami. Oprócz tego, dzięki wzmocnionym połączeniom z innymi modułami (słuch, czucie), halucynacje mogą się zmieniać pod wpływem muzyki, doznań czuciowych, emocji. Taka zmiana w integracji mózgu przyczynia się do poczucia rozpuszczenia ego.

Z rozpuszczeniem lub śmiercią ego może też wiązać się sieć spoczynkowa (ang. Default Mode Network, DMN). Związana jest ona z myśleniem o sobie, innych, przeszłości/przyszłości, wyobrażaniem sobie różnych scenariuszy życiowych. Niektóre badania sugerują, że u osób cierpiących na zaburzenie depresyjne pojawia się problem z wyciszaniem DMN, a zmniejszenie jej aktywności podobno występuje u osób praktykujących niektóre rodzaje medytacji. Podczas ego death również występuje zmniejszenie siły połączeń wewnątrz DMN.

Jest to ciekawe zarówno z punktu widzenia nauki, jak i terapii. W naukowym ujęciu daje to wskazówki na to, jak mózg tworzy «ja». A w wypadku terapii daje to wgląd na to jak i dlaczego LSD może pomóc w leczeniu zaburzeń nastroju.

Jeszcze w latach 50. i 60. ubiegłego wieku wspomniano o tym, że psychodeliki można stosować, by pomóc nieuleczalnie chorym na raka osobom pogodzić się z losem i tym samym polepszyć jakość ostatnich miesięcy/lat życia. Peter Gasser to Szwajcarski psychoterapeuta, pomagający pokonać lęki i niepokój nieuleczalnie chorym, ale też i zdrowym (w sensie fizycznym) ludziom. Jest on jedyną osobą, która ma prawne pozwolenie na stosowanie LSD w swojej praktyce. Nie uważa, że terapia z użyciem LSD jest lepsza bądź gorsza niż klasyczne rodzaje terapii, lecz w niektórych przypadkach ten rodzaj leczenia jest najlepszym rozwiązaniem. Zadaniem Gassera jest zapewnić poczucie bezpieczeństwa podczas tripu, nakierować pacjenta na nastrój sprzyjający odkrywaniu samego siebie, a później pomóc zintegrować to doświadczenie z życiem poza gabinetem. Gasser twierdzi, że każde doświadczenie, które przeżywa jego pacjent pod wpływem LSD – czy to nieprzyjemne, czy przyjemne, może być jednakowo wartościowe, jeżeli prawidłowo je potraktujemy i zrozumiemy.

Minęły 74 lata po pierwszej rowerowej podróży i 46 lat po delegalizacji LSD. Dopiero zaczynają pojawiać się nowe głosy podparte rzetelnymi badaniami naukowymi. Zaczynamy z nową mocą eksplorować psychodeliki i uczyć się korzystać z tych potężnych narzędzi. Możliwie, że gdy będziemy świętować Stulecie Dnia Roweru, LSD (i inne obecnie zakazane substancje – kto wie?) zdąży wnieść jeszcze więcej w rozumienie mechanizmów świadomości, rozumienia siebie, a zdobycie zezwolenia na stosowanie go w psychoterapeutycznej praktyce nie będzie obciążone biurokratycznymi zabobonami. Możliwie, że już niedługo wkroczymy do epoki, o której marzyli Hofmann, Leary, Grof, Huxley i setki innych uczonych, artystów, psychoterapeutów – epoki podróżników z otwartymi umysłami, różnymi stanami świadomości, kochających się w świecie, badających rzeczywistość w obrębie własnego rozumu i ciała. Na ile to możliwe? Jeżeli tempo tak, jak teraz, będzie nabierało coraz większych obrotów, a na świecie będzie pojawiać się coraz więcej utalentowanych badaczy, artystów, działaczy, zbierających i dzielących się swoją wiedzą, to jest to bardzo możliwe. Bo nawet po najciemniejszej nocy zawsze wschodzi słońce.

Źródła:

https://www.maps.org/news-letters/v23n1/v23n1_p20-23.pdf

http://www3.imperial.ac.uk/newsandeventspggrp/imperialcollege/newssummary/news_11-4-2016-17-21-2

https://www.vice.com/en_us/article/meet-the-only-doctor-legally-allowed-to-use-lsd-on-his-patients-111

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *