Dopalacze – heroiczna walka o wolność

Dla Murti-Binga wszyscy ludzie, którzy wylądowali w szpitalach po delegalizacji 1 lipca 2015, są bohaterami. Kilkaset osób postanowiło wyrazić swój sprzeciw wobec zakazywaniu coraz to nowszych substancji, tj. ograniczaniu naszej wolności, i popełnić samobójstwo. Poprzez swoją śmierć chcieli zwrócić uwagę na problem, że zakazywanie tego, co dobre i dobrze poznane, rodzi pewne implikacje natury bezpieczeństwa. Zamienniki, które się pojawią, będą przecież dużo groźniejsze niż pierwowzór…

Poświęcając swoje życie chcieli pokazać władzy, że bardzo źle zrobiła zakazując ponad 100 substancji, że przez to władza sprowadziła duże zagrożenie na naród. Doszło po raz pierwszy w historii Polski do masowej fali prób samobójczych. Nawet powstanie warszawskie nie było takim heroizmem i wielkim zrywem narodowym jak to, co miało miejsce w ostatnich tygodniach. Olbrzymi sprzeciw wobec delegalizacji dopalaczy. Polskie społeczeństwo niczego tak mocno ostatnimi czasy nie pragnęło i nie popierało, jak dopalaczy. Auto-agresywny sprzeciw w postaci samobójstwa.

Śmiesznie przy tym wygląda demonstracja w Katowicach przeciwko dopalaczom. Murti-Bing uśmiał się po pachy. Z jednej strony ludzie gotowi się zabić dla dopalaczy, a z drugiej strony garstka “prospołecznych działaczy” próbująca narzucić swój styl życia i punkt widzenia innym. Kto z tych “społeczniaków” jest gotowy zabić się dla sprawy? M-B przypuszcza, że nikt.  “Społeczniacy” są mało przekonujący w porównaniu z tymi, którzy poświęcają swe życie i zdrowie.

No i co wyszło z tych samobójstw? W sumie to nic. Nowe substancje wcale nie okazały się aż tak niebezpieczne. Większość osób złapała bad tripa zamiast  śmierci, straciła kontakt z rzeczywistością. Ocknęli się w szpitalu i po kilku godzinach wrócili do domu. Samobójstwo nie wyszło, plan się nie powiódł. Organizator tej fali samobójstw nie osiągnął sukcesu. Nowe dopalacze są podobne do starych, będą dalej bezpiecznie używane.

One thought on “Dopalacze – heroiczna walka o wolność”

  1. “ludzie gotowi się zabić dla dopalaczy”
    http://www.charaktery.eu/slownik-psychologiczny/A/132/Autodestrukcja/
    Ja tam nie wiem, ja się nie znam ale będąc pod wpływem którejś z genialnych substancji z kolei doznałem kolejnego z olśnień: gdy spostrzegłem że każdy organizm w koło naturalnie jest zaprogramowany na przeżycie. Od odruchu ssania z piersi matki, przez uczenie się przetrwania/usamodzielnianie, po potrzebe prokreacji. Wszystko aby żyć.
    I wyciągnąłem wniosek że nie obserwuje w przyrodzie aby zdrowy organizm był zdolny do samobójstwa, zachowań autodestrukcyjnych. Nie myliłem się, jak poszukałem informacji okazało się że jestem tylko typowym “uzależnionym”.
    pozdrawiam cię murti. dużo zdrowia.
    Btw: nie neguje że substancje psychoaktywne mają zalety i wady. Problem się zaczyna się jak z lekiem, gdy szkodliwość dla danej jednostki przeważa nad zaletami jakie może jej dać. Warto pamiętać że nie każdy się uzależnia. Kwestia osobnika i substancji. Są tak przyjemne stany że ciężko o nich zapomnieć, potrzeba powtórki zanika, potem wspomnienia bledną. Ja wiem że nie mogę, należe do tych którzy się uzależnili i dążyli do autodestrukcji.
    http://www.charaktery.eu/slownik-psychologiczny/A/132/Autodestrukcja/
    Fakt sterują tym neuroprzekaźniki a psychologia nie jest doskonała. Psychologia tylko tłumaczy zapinając w ogólnikowych terminach pewne zaobserwowane fakty, nazywa odczucia organizmu emocjami i opisuje ich wpływ na zachowanie. Każdy kto grzał wie jak to wszystko działa. Fajnie mieć kontrole absolutną nad tym co się czuje, jak mocno, kiedy. Dostrzegać wcześniej niedostrzegalne. Odkrywać możliwości manipulowania zmysłami. Ale wszystko do czasu ciągów kiedy dostrzegarz że twój punkt widzenia zmienia się w ciągu godziny, od zejścia, na zwale, i po kolejnej dawce. Zaczynasz kumać że to absurd, że nie masz swojego jednego zdania, że straciłeś kontrole nad decydowaniem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *