4-metyloamfetamina i 4-etyloamfetamina

Są to mało ciekawe pochodne amfetaminy. Murti-Bing miał okazję zsyntetyzować obydwa związki i zbadać je. Synteza przebiegała dobrze opisaną metodą, która polegała na kondensacji odpowiedniego aldehydu z nitroetanem i redukcji powstałego nitrostyrenu do odpowiedniej pochodnej amfetaminy:

szlak Me-A

Obydwie substancje miały bardzo podobny profil działania dlatego zostaną omówione razem. Były testowane sniffem. Dawki rzędu 50 mg nie wywoływały praktycznie żadnego efektu. Przy 80-100 mg było czuć bardzo delikatne placebo. Tak jakby coś zaraz miało się załadować, ale nie ładowało się. Dopiero przy 150 mg dało się wyczuć zauważalny efekt, który polegał na lekkim “nieogarze” w głowie i dobrym samopoczuciu połączonym z wyluzowaniem. Badane osobniki prawdziwe efekty narkotyczne czuły dopiero przy dawkach rzędu 250 mg. Efekty przypominały osłabioną wersję mefedronu. Do obydwóch substancji po skończonych badaniach jakoś nikt nie miał ochoty wracać. Jest wiele innych znacznie ciekawszych rzeczy.

4-metyloamfetamina:4MA

4-etyloamfetamina: 4EA

Murti-Bing ma nadzieję, że odpowiednie N-metylowe pochodne okażą się lepsze w działaniu. Jest już kilka raportów, które mówią, że są. 4-Metylometamfetamina wg wstępnych raportów jest znacznie lepsza niż 4-metyloamfetamina, która w odczuciu M-B okazała się niewypałem.

One thought on “4-metyloamfetamina i 4-etyloamfetamina”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *